PIĘKNA NASZA POLSKA CAŁA ..

obraz Prawdziwości tych słów mogła doświadczyć grupa, która zawiązała się podczas realizacji jasełek w pierwszym semestrze. Uczestnicy wyjazdu pod opieką s. Heleny i ks. Damiana Kuchty, którym towarzyszyły p. Agnieszka Strzelecka i p. Kasia Wesołowska udali się w piątek 14 czerwca na wycieczkę do Ciężkowic.

Celem naszego wyjazdu było Skamieniałe Miasto i Muzeum przyrodnicze. Położony niedaleko Ciężkowic Rezerwat Skamieniałe Miasto jest częścią Ciężkowicko-Rożnowskiego Parku Krajobrazowego. Rozciąga się pomiędzy doliną rzeki Białej, a szczytem wzgórza Skała. Rezerwat, który nasza wesoła grupa przemierzała z niemałym wysiłkiem, to zespół skał tworzących różne kształty. Każda skała ma swoją nazwę i bardzo często wiąże się z nią legenda, tłumacząca sposób jej powstania i wygląd. Są tam skały podobne do ludzi i zwierząt, przedmiotów czy miejsc.

Bardzo barwnie historię owianą legendami opowiadała nam p. Przewodnik, która sprawdzała wiedzę słuchaczy i nagradzała słodyczami i innymi nagrodami tych, którzy oprócz znajomości terenu wykazali się też refleksem i zgłosili się pierwsi. Nazwa rezerwatu wiąże się z jedną z opowieści o powstaniu skamieniałego grodu - w tym miejscu miało kiedyś istnieć prawdziwe miasto. Jednak jego rajcy spędzali cały czas na zabawie i pijaństwie, za co spotkała ich kara. Siedziba urzędników razem z nimi zamieniła się w kamień i tak powstała skała "Ratusz".
Wygląd najbardziej znanej skały zwanej "Czarownicą", nawiązuje do ludowych wyobrażeń wiedźm. Skała ta o charakterystycznym profilu to czarownica ukarana za złorzeczenie księdzu jadącemu z komunią świętą do umierającego. Poznaliśmy legendę o rycerzu - skąpcu, znanego ze swej zachłanności, który pilnując wejścia do groty w której przechowywał niegodziwie zgromadzony skarb, umarł z pragnienia, o pustelniku któremu jako jedynemu dobrze postępującemu pozwolono opuścić miasto przed skamienieniem, czy też o księdzu który grając w kości z diabłem przegrał kościół, który również skamieniał

. Największą i najbardziej okazałą skałą jest "Grunwald" nazwana tak w 500 - lecie bitwy pod Grunwaldem. Pierwotna nazwa tej skały to "Piekło" , a nazwę tę zawdzięcza "Tajemniczej Szczelinie", gdzie według legendy raz w roku pojawiać się mają ogromne skarby. Oglądaliśmy "Żółwia", "Orła" czy "Pianino". Bez problemu rozpoznaliśmy skały "Pieczarki", "Żółw", "Piekiełko" i "Borsuk". Mijaliśmy kolejno niewielkie "Baranki" i ostro zakończone "Piramidy" - oberwane fragmenty większej skały zamykającej "Lisi Wąwóz". Szczyty te podziwialiśmy z dołu, podczas gdy Ksiądz Damian wdrapywał się niemalże na każdy z nich, by śledzić przebieg losowania nietoperza, który przemierzał z nami kolejne odcinki drogi niesiony przez szczęśliwca, którym został trafiony.

Na skale "Lisi Wąwóz" podziwialiśmy korzeń o wygiętym kształcie przypominający formą "Aligatora", a następnie zatrzymaliśmy się przy stojącej samotnie "Pustelni". W czasie spaceru dowiedzieliśmy się, że na obszarze rezerwatu występuje 124 gatunków roślin - bez mchów, wątrobowców i porostów. Spośród nich, 16 gatunków objętych jest ochroną. Rezerwat zamieszkują różne gatunki zwierząt o małych rozmiarach. Bogaty jest także świat owadów i ptaków. Na uwagę zasługują barwne motyle, trzmiele czy chrząszcze. Na terenie rezerwatu bardzo często obserwować można mrówki. Dodatkowo towarzyszyły nam nieprzeliczone stada komarów, które wcale nie marnowały czasu. Nasz spacer trwał ok. 3 godzin.

Pełni wrażeń udaliśmy się na obiad do "Baru Smakosza", gdzie pochłonęliśmy naleśniki z serem i przemieściliśmy się zgodnie z planem do Muzeum Przyrodniczego, w którym oglądaliśmy setki egzemplarzy ptaków, owadów, czy zwierzyny łowieckiej. Podziwialiśmy m.in. ponad 30 okazów zwierząt, które zarejestrowane są w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt zawierającej listę najbardziej zagrożonych gatunków na terenie naszego kraju. Jednym z najcenniejszych eksponatów jest największa w Polsce skóra żbika.
Muzeum Przyrodnicze wyposażone jest w multimedialny batyskaf, czyli statek podwodny służący do badań głębinowych. To jedna zatrakcji, która zrobiła na nas duże wrażenie. Nie różni się niczym od prawdziwego statku podwodnego. Znajdują się w niej wskaźniki poziomu ciśnienia, zawory, radary, ster, czy butle z tlenem. Wchodząc do pomieszczenia, które zbudowane jest na kształt łodzi podwodnej, każdy może poczuć się jak jej kapitan. Na specjalnym ekranie widać podwodne środowisko. Podłoże i ściany wibrują w taki sposób, że czuliśmy się, jakbyśmy naprawdę płynęli. Podróż łodzią trwała blisko 30 minut. Obrazy, które widzieliśmy na ekranie , przedstawiają oryginalne nagrania z dna rzeki Biała. Pan Przewodnik niezwykle ciekawie i zajmująco przekazywał nam informacje, które pozostaną w naszej pamięci i z pewnością kiedyś je wykorzystamy. Na koniec spotkania pochwalił grupę za dużą wiedzę, pozytywne zaangażowanie i kulturę zwiedzania.

Na zakończenie pobytu w muzeum zaserwowaliśmy sobie lody, które zjedliśmy w pobliskim parku. Pozostał nam ostatni punkt programu - powrót do domu, co też uczyniliśmy wyposażeni w proce i piszczące nietoperze.

s. Helena

Gminne Centrum Edukacji w Igołomi
(Przedszkole Samorządowe Misia Uszatka, Szkoła Podstawowa, Gimnazjum)